KALENDARIUM NA GRUDZIEŃ 2016

04 .12.2016 godzina 11:00

Brat Tomasz zaprasza  na mszę św w intencji swoich rodziców na godzinę 11:00


17.12.2016

Wyjście do kina godz. 19:00 – 20:00

Dzień skupienia w Pelplinie

Dwudziestego pierwszego października grupa Koło Bosko, pod przewodnictwem brata Tomasza, wyjechała na popielgrzymkowy dzień skupienia do Pelplina. Mieliśmy tam okazję powspominać też ciekawe wydarzenia z naszych rowerowych  pielgrzymek do Częstochowy i Drezna. Po mszy świętej w katedrze pelplińskiej udaliśmy się, ze wspaniałą panią przewodnik na zwiedzanie kompleksu przepięknych zabytków kultury chrześcijańskiej. Składa się on z katedry, klasztoru, ogrodów biskupich i muzeum diecezjalnego. Poznaliśmy wiele ciekawych informacji z naszej historii. Z Pelplina udaliśmy się do Lęborka,rodzinnej miejscowości brata Tomasza, gdzie odwiedziliśmy jego rodzinę. Po odmówieniu różańca, wzmocnieni duchowo, udaliśmy się w drogę powrotną do Piły.

Msza w katedrze pelplińskiej

Msza w katedrze pelplińskiej

 

Koło Bosko z bratem Tomaszem w Pelplinie

Koło Bosko z bratem Tomaszem w Pelplinie

Ołtarzyk polowy w muzeum diecezjalnym

Ołtarzyk polowy w muzeum diecezjalnym

TRYPTYK W MUZEUM DIECEZJALNYM

TRYPTYK W MUZEUM DIECEZJALNYM

Skryptorium w klasztorze

Skryptorium w klasztorze

Pomnik św. Jana Pawła w Pelplinie

Pomnik św. Jana Pawła w Pelplinie

Niektórzy tak musieli wychodzić  z ogrodów biskupich :-)

Niektórzy tak musieli wychodzić z ogrodów biskupich🙂

Kaplica klasztorna

Kaplica klasztorna

Ołtarz boczny w katedrze pelplińskiej

Ołtarz boczny w katedrze pelplińskiej

Ołtarz główny w katedrze pelplińskiej

Ołtarz główny w katedrze pelplińskiej

 

Imieniny Brata Tomasza i spotkania

Zapraszam wszystkich w czwartek  22.09.2016 na godzinę 18:00 na imieninową mszę św. Brata Tomasza.

W niedzielę 25.09.2016 o godzinie 17:00 zapraszam na spotkanie całej grupy rowerowej z bratem Tomaszem.

Spotkania Koła Bosko będą sie odbywać każdego ostatniego dnia miesiąca po wieczornej mszy św.

Małgorzata

Rowerem do błogosławionej Piątki Poznańskiej cz.2

Za sprawą pięciu wychowanków Oratorium Salezjańskigo, ściętych w 1942 r. w Niemczech, uznanych w 1999 r. przez Jana Pawła II za błogosławionych, uczestnicy pielgrzymki rowerowej z Piły, Wągrowca, Wielenia, Gębiczyna i Złotowa doświadczyli głębokich przeżyć religijnych. W sierpniowej pielgrzymce z Piły do Drezna, którą zorganizowali pilscy Salezjanie pielgrzymi, pokonali trasę ponad 500 km, by oddać hołd ,,Poznańskiej Piątce”.

W pielgrzymce rowerowej z parafii pw. św. Jana Bosco w Pile 8-14 sierpnia, uczestniczyła 15-osobowa grupa rowerzystów, kierowca busa i pielęgniarka. Młodzież, dorośli i emeryci z bratem zakonnym Tomaszem po przejechaniu trasy Piła-Brody, przekroczyła granicę z Niemcami czwartego dnia i dotarła na nocleg do małego pensjonatu na przedmieściach Drezna.

Poznańska Piątka

W piątek rano pojechaliśmy na spotkanie z naszą przewodniczką, która przez dwa dni jeździła z nami po Dreźnie. Pani Iza, również na rowerze, udała się z naszą całą już 17-osobową grupą na miejsce straceń, gdzie zgilotynowano pięciu młodych Polaków, czterech w wieku 22 i 23 lata wychowanków Salezjańskiego Oratorium św. Jana Bosco z Poznania: Czesława Jóźwiaka, Edwarda Kazimierskiego, Franciszka Kęsy, Edwarda Klinika i 20-letniego Jarogniewa Wojciechowskiego. Budynek Sądu Krajowego i więzienia przy Münchner Platz zbudowany został w 1907 r. na planie krzyża i od początku pełnił funkcję więzienia, w którym znajdowało się 680 cel osobnych dla kobiet i mężczyzn. Było to najnowocześniejsze więzienie w Europie, w którym światło padało z góry przez szklane świetliki, z toaletami ze spłuczkami, ciepłą wodą, regałami z książkami i łóżkami. W budynku znajdowała się biblioteka i spacerownik oddzielony murem od wjazdu dla samochodów, którym transportowano więźniów. Budowla szokowała mieszkańców miasta, toteż architekt Oskar Kramer zamaskował jego charakter ozdobną fasadą. W latach 1933-45 r. budynek stał się więzieniem i miejscem egzekucji dla 1346 osób z Całej Europy. W jednoosobowych celach na małej powierzchni o powierzchni 12 m kw. przetrzymywano za Hitlera 2-3 osoby. Do dzisiaj nie jest znana liczba procesów i osób straconych za czasów okupacji sowieckiej i początków NRD, gdyż nie ewidencjonowano tych ludzi. Na parterze znajdowały się pojedyncze wąziutkie cele dla więźniów, których, wprowadzono na 3 godziny przed procesem, a potem każdego osobno transportowano windą do sali rozpraw. W sąsiednim skrzydle na parterze mieściły się cele dla osób, które miały być stracone dnia następnego, pomieszczenie na gilotynę i prosektorium. Na wewnętrzny plac, miejsce straceń, za każdym razem wnoszono gilotynę, którą mocowano śrubami do podłoża i osłaniano czarną kotarą, tak, że do końca więźniowie nie wiedzieli, co ich czeka. Stracenia odbywały w czasie, kiedy pracowników sądu nie było w budynku, czyli wczesnym rankiem między 5 a 7 rano, a od 1942 r. także w godzinach wieczornych między 19 a 20. Hydranty w ścianach służyły do podłączenia węży ogrodowych, by posprzątać miejsce egzekucji. Po 1945 r. zniszczone 3 skrzydła budynku zajęli Sowieci. Małe okienka cel zakrywano drewnem, co jeszcze pogorszyło trudne warunki więźniów. W 1956 r. zamknięto kompleks, który stał się częścią Uniwersytetu Drezdeńskiego. To, co zobaczyliśmy i o czym opowiadała przewodniczka wyciskało jej i nam łzy z oczu. Najmłodszego z ,,piątki” Jarogniewa Wojciechowskiego oddzielonego od kolegów skazano w Berlinie na karcer stania do pasa w wodzie za śpiewanie polskich kolęd w Wigilię. Z więzienia chłopcy pisali listy do najbliższych. Jeden z nich mogliśmy czytać w oryginale. Kochali życie, kochali Polskę i rodzinę. Przed śmiercią prosili kapelana więziennego ojca Franciszka Bänscha, by trzymał wysoko krzyż, by mogli go widzieć w chwili śmierci. Na miejscu straceń odmówiliśmy modlitwę za zgilotynowanych chłopców, którzy zginęli w 1942 r. za działalność niepodległościową. Każdy z nas pielgrzymów w skupieniu zastanawiał się, co czuli młodzi poznaniacy, w tak okrutnej chwili? Ci bohaterscy chłopcy nie weszli w dorosłe życie, nie założyli rodzin. Oddali życie za nas, byśmy mogli żyć w wolnej Polsce i z taką świadomością z tego okrutnego miejsca pojechaliśmy na Nowy Cmentarz Katolicki, na którym pochowano pięciu młodych błogosławionych chłopaków. Zmówiliśmy na ich grobie modlitwę i postawiliśmy świeże kwiaty. Odwiedziliśmy także na tym cmentarzu grób 12 żołnierzy ,,Czarnego Legionu” z Gostynia zgilotynowanych za zdradę Rzeszy. Im również złożyliśmy pokłon odmówiliśmy modlitwę. Następnie udaliśmy się do artystycznej dzielnicy Neustadt, w której znajdują się artystyczne kamienice i podwórza oraz do najpiękniejszego sklepu mlecznego, ze ścianami wyłożonymi kolorowymi kafelkami, wpisanego do Księgi Guinessa, gdziedegustowaliśmy pyszną maślankę z sokami owocowymi.

Rowerem po Dreźnie i okolicach

W sobotę zwiedziliśmy Stare Miasto, Kościół Dworski usytuowany w pobliżu rezydencji Wettynów, zbudowany przez Augusta Mocnego, króla Polski, który zmienił wyznanie z protestanckiego na katolickie, a dzisiaj podniesiony do godności katedry diecezjalnej. Zobaczyliśmy operę Sempera. Następnie pojechaliśmy rowerami, podziwiać zespół pałacowy Zwinger, piękny zabytkowy kompleks architektoniczny zbudowany przez Augusta Mocnego, obecnie wspaniałą galerię światowego malarstwa. Potem udaliśmy się rowerami wzdłuż Łaby, by zobaczyć skromny postument twórcy porcelany miśnieńskiej, która do dzisiaj robi furorę na świecie. Zobaczyliśmy także na trasie naszej pielgrzymki kościół Marii Panny, który przez lata był ruiną na pamiątkę po nalotach bombowców alianckich na Drezno w 1945 r., w których jednego dnia straciło życie 25 tys. ludności cywilnej. Kościół został odbudowany przez Dresdner Bank i darczyńców z całego świata, w tym lotników, którzy bombardowali miasto w lutym 1945 r.

W czasie wolnym grupa rozproszyła się. Część rowerzystów pojechała do ekskluzywnego pałacyku w stylu barokowym i japońskim, podarunku Augusta Mocnego dla hrabiny Cosel, do Pillnitz, gdzie oprócz zwiedzania pałacu, była interesująca wystawa poświęcona historii roweru. Nasi pielgrzymi wymienili dętkę turystom z Francji, których zaszokowali szybkością swojego serwisu rowerowego. Natomiast my oboje z mężem pojechaliśmy dalej wzdłuż Łaby, wykręcając kolejne 100 km i tak przekroczyliśmy 600 km, podziwiając piękne krajobrazy z winnicami i górami oraz okazałe posiadłości. Zjechaliśmy także do Pirny, na pięknie odrestaurowany ryneczek i po małym odpoczynku ruszyliśmy dalej. Tak dotarliśmy aż do górskiej twierdzy Koenigstein. W drodze powrotnej, po przepłynięciu Łaby promem, wjechaliśmy na teren niemieckiego Parku Narodowego, co było błotnisto-górską przygodą na pielgrzymkowym szlaku. Teren z drugiej strony Łaby był tak malowniczy, że do promu ustawiały się kolejki turystów. Do naszego drezdeńskiego pensjonatu wróciliśmy już o zmroku, gdzie po ciepłej kolacji zaczęły się jak zwykle wieczorne pogaduchy.

Powrót do Piły całej grupy odbywał się w komfortowych warunkach, gdyż podróżowaliśmy busem, który przyjechał po nas z Polski. Pielgrzymka była dla nas czasem wyrzeczeń, zmagania się z własnymi słabościami, czasem modlitwy i wyciszenia się, poznawania się wzajemnego i przeżywania tragicznej historii młodych chłopców ,,Poznańskiej Piątki”.

Iwona Fidurska

czarny-legion-z-gostynia-grob czas-wracac-czy

drezna-katedra-ii drezno-katedra-oltarz-bl-piatki-poznanskiej drezno-katedra drezno-miejsce-stracen drezno-miejsec-meczenstwa-i drezno-nad-laba drezno-podworza-artystyczne-ii drezno-podworza-artystyczne-iii drezno-podworza-artystyczne drezno-poworza-artystyczne-i drezno-sala-wykladowa drezno-sklep-mleczarki-ii drezno-sklep-mleczarski drezno-ulica drezno drzeno-sala-sadowa-teraz-wykladowa gilotyna-projekt gilotyna grob-blogoslawionej-piatki-poznanskiej kapilca-wieziena kartotwka katedra-i-zamek laba miejce-meczenstwa-ii miejsce-meczenstwa-ii moze-szczotke na-granicy na-ulicach-drezna-ii nad-laba-i nad-laba-ii nad-laba-iii pilnitz-grupa-przed-pawiem pilnitz-i pilnitz-ii pilnitz-kaplica pilnitz-kuchnia-ii pilnitz-kuchnia-iii pilnitz-kuchnia pilnitz-paw pilnitz-pomoc-mlodym-francuzom pilnitz-poziom-powodzi-wewnatrz pilnitz-sniadanie pilnitz-witraz-w-kaplicy pilnitz-wnetrza-i pilnitz-wysokosc-powodzi pila-msza-na-zakonczenie-ii pila-msza-na-zakonczenie poczet-dynastii prom-oczekiwanie-ii prom-oczekiwanie prom przed-miejscem-meczenstwa przed-pomnikiem-wynalazcy-porcelany-misnienskiej spotkanie-z-ks-m-ogorek wechikul-czasu wystawa-rowerowa-ii wystawa-rowerowa-iii wystawa-rowerowa-iv wystawa-rowerowa-kolarzowka-siodelko wystawa-rowerowa-kolarzowka wystawa-rowerowa-lampy-ii wystawa-rowerowa-lampy wystawa-rowerowa-v wystawa-rowerowa wystawa-rowrowa-v

Rowerem do błogosławionej Piątki Poznańskiej cz. 1

Za sprawą pięciu wychowanków Oratorium Salezjańskigo, ściętych w 1942 r. w Niemczech, uznanych w 1999 r. przez Jana Pawła II za błogosławionych, uczestnicy pielgrzymki rowerowej z Piły, Czarnkowa, Wielenia i Złotowa doświadczyli głębokich przeżyć religijnych. W sierpniowej pielgrzymce z Piły do Drezna, którą zorganizowali pilscy Salezjanie pielgrzymi, pokonali trasę ponad 500 km, by oddać hołd ,,Poznańskiej Piątce”.
W pielgrzymce rowerowej, która wyruszyła z parafii pw. św. Jana Bosco w Pile i trwała od 8 do14 sierpnia, uczestniczyła 15-osobowa grupa rowerzystów, kierowca busa i pielęgniarka. Pierwszego dnia, po Mszy św. i błogosławieństwie grupa, wśród której była studentka, dorośli i emeryci wyruszyła o 8.15 na trasę. Rowerzystów z Piły do Drezna prowadził brat zakonny Tomasz.
Droga przez Polskę
Z Piły do Ujścia dotarliśmy już po 35 minutach. Potem mknęliśmy przez Mirosław Ujski, Walkowice, Romanowo i Czarnków. Obiad zjedliśmy na parkingu leśnym i tu okazało się, że Sławek na dziurawej drodze połamał 6 szprych, więc zamieniłam się z nim miejscem w busie, którym miałam podróżować aż do Drezna, ze względu na kontuzję ręki, którą miałam na temblaku. Boleśnie odczułam makabryczny odcinek powiatowej drogi 149 do Sierakowa, który był prawdziwą drogą przez mękę, ze względu na koszmarny stan nawierzchni drogowej. Nie wiedziałam, że takie drogi są w Polsce, chociaż ku mojej uciesze zdarzyły się dwa wyremontowane odcinki drogi, gładkiej jak stół. Na szczęście bez kontuzji i kolejnych awarii o godz. 16:30 dotarliśmy do Sierakowa. Tam zostaliśmy mile przyjęci przez dyrektora OSiR i jego pracowników, którzy przygotowali nam nocleg… na materacach, na podłodze dużej sali ośrodka szkoleniowego sportowców. Większość rowerzystów udała się na spacer po mieście i pyszne lody. Kolację zjedliśmy przy Orliku, gdzie raczyliśmy się kiełbasą z grilla, którą upiekli nasi mężczyźni. Prawdę powiedziawszy zjedlibyśmy konia z kopytami po takiej trasie. Ciepły prysznic był prawdziwym dobrodziejstwem dla organizmu i wreszcie można się było ułożyć się do snu. Ale nocleg na wspólnej sali, w spartańskich warunkach, gdzie ,,trzej tenorzy” chrapali, sprawił, że przez ich koncert niektórzy mieli krótki sen, choć pokonaliśmy tego dnia 97 km trasy. Ale nikt nie narzekał następnego dnia rano, bo nie wybraliśmy się na wycieczkę, tylko na pielgrzymkę.
Posąg Chrystusa Króla
Następnego dnia rano ruszyliśmy z Sierakowa do Lubrzy na krótszy, bo 78 km odcinek trasy, nieco zmodyfikowany, gdyż po drodze zdecydowaliśmy, by zajechać do Świebodzina i obejrzeć z bliska posąg Chrystusa Króla. Sławek mógł dosiąść już swojego dwukołowego rumaka, gdyż w serwisie rowerowym w Sierakowie błyskawicznie naprawiono mu uszkodzone szprychy. Zatrzymaliśmy się najpierw w Kaławie, w centrum wsi, w ładnym miejscu z posągiem Maryi, w cieniu lip, przed kościołem pw. św. Mikołaja. W ogrodzie parafii salezjańskiej zjedliśmy z apetytem obiad i wypiliśmy kawę. Posileni pomknęliśmy do Świebodzina, by z bliska podziwiać 33-metrową białą figurę Chrystusa Króla w złotej koronie. Po krótkim odpoczynku i naprawieniu zerwanego łańcucha ruszyliśmy w kierunku Lubrzy. Wjechaliśmy nawet na odcinek drogi krajowej, a potem międzynarodowej drogi rowerowej R-1, ale niestety bez pasa dla rowerów. Tak zdążyliśmy na zaplanowaną na 18:00 Mszę św., którą koncelebrowało trzech księży. Wieczór zaczął się pysznie, smaczną kolacją w Domu Salezjan ze swojską, pachnącą czosnkiem kiełbasą, ofiarowaną nam przez księży. Potem wyszliśmy na wieczorny spacer w zachodzącym słońcu na plażę i nad jezioro z szerokimi pomostami, jakich u nas mało. Tak kończył się nasz drugi pielgrzymkowy dzień, a ciepła kąpiel i nocleg w prawdziwych łóżkach, w małych pokojach z łazienkami był prawdziwą frajdą.
Palec Boży
Trzeciego dnia pielgrzymki zarządzono wczesną pobudkę i po Mszy św. w salezjańskiej kaplicy i śniadaniu ruszyliśmy z Lubrzy do Brodów przy granicy z Niemcami. Na samym początku pomyliliśmy trasę i wjechaliśmy na polną, a potem brukowaną drogę i tak trafiliśmy do wsi Borów, gdzie zostaliśmy zaproszeni w gościnne progi państwa Małgorzaty i Władysława Operchał. Wewnątrz posesji w letnim ogródku znajdowała się kapliczka z Maryjką, przy której zrobiliśmy sobie zdjęcie z gospodarzami, którzy ofiarowali nam świeżutkie drożdżówki i ciepłą herbatę, a na drogę dali chleb własnego wypieku i miód spadziowy. – To był palec Boży, spotkanie z tymi ludźmi i kotek, który biegł za nami i naszym samochodem – stwierdziła nasza pielęgniarka Ewunia. W Krośnie Odrzańskim zjedliśmy w restauracji porządny polski obiad (schabowy z kapustą, ziemniakami i kompotem), co dodało nam sił i pomknęliśmy ile sił w nogach do czekającego na nas księdza Sławka i kolejnych życzliwych nam ludzi. Przejechaliśmy tego dnia 100 km i trafiliśmy do najcudniejszego miejsca na ziemi. Na nocleg udaliśmy się do w gospodarstwa agroturystycznego ,,Borowikowej kniei” pani Eli, iście domowego zacisza, pięknie położonego, z oczkiem wodnym, kredensami pełnymi domowych przetworów i prawdziwą pościelą w przestronnych pokojach. Potem udaliśmy się rowerami na kolację do bajecznie ukwieconego ogrodu pani Ani, do gospodarstwa agroturystycznego ,,Na wzgórzu”, skąd rozciągała się piękna panorama na okolicę. W otoczeniu przyrody i towarzystwie naszych gospodarzy przy pięknie nakrytych stołach pałaszowaliśmy kiełbasę z grilla, zajadaliśmy się domowym chlebem, sałatką ziemniaczaną i innymi delicjami ze spiżarni naszej przemiłej gospodyni, wszystko popijając herbatą z sokiem malinowym. Na miejsce noclegu wróciliśmy już o zmroku, zaglądając po drodze do podświetlonej rezydencji, niegdyś posiadłość ministra finansów Augusta Mocnego Brühla, zmienionej teraz na restaurację i hotel, a także hotel dla koni.
W drodze do Drezna
Poranną Mszę św. w kościele poewangelickim, odprawił nam ksiądz Sławek, nasz krajan ze Strzelc Krajeńskich, który już 8 lat jest proboszczem w Brodach i niedawno obchodził jubileusz 25-lecia kapłaństwa, a wyświęcany był w kościele św. Antoniego w Pile. Po pysznym śniadaniu, jajecznicy z kurkami, którą przygotowała nam gospodyni księdza, ruszyliśmy na ostatni etap naszej rowerowej pielgrzymki do Drezna. Tuż za granicą nasz bus skontrolowała niemiecka Policja, która sprawdziła numery rowerów, które jechały na ,,pace” Nasza tłumaczka Gosia Surdyk wyjaśniła, że to rowery naszego kierowcy i pielęgniarki, więc policjanci pomachali nam i odjechali. Drugi kontakt z niemieckimi stróżami prawa, zdarzył się gdy szukaliśmy ścieżki rowerowej i więcej już policjantów nie widzieliśmy. O dziwo czasami asfaltowe ścieżki wiodły często przez lasy, więc korzystaliśmy z większej swobody, by spokojnie odpocząć. Tempo jazdy było duże, a zbliżał się zmrok, toteż podzieliliśmy się na dwie grupy. Nasza siedmioosobowa grupa dość szybko, dotarła do Kleine Pension na przedmieściach Drezna po szaleńczych zjazdach 60 km/h, a druga grupa błądziła wieczorem po Dreźnie, gdyż nawigacja busa prowadziła rowerzystów w kierunku autostrady. Szczęśliwie wszyscy dojechali do celu, do małego pensjonatu, gdzie po kąpieli i kolacji niektórzy poszli od razu spać, gdyż tym razem mieliśmy 145 km w nogach. Kładąc się na spoczynek nie wiedzieliśmy, jak trudne przeżycia będą na nas czekały następnego dnia.
Iwona Fidurska

SPOTKANIE ORGANIZACYJNE DLA PIELGRZYMÓW ROWEROWYCH

Zapraszam na spotkanie organizacyjne osoby zainteresowane pielgrzymkami rowerowymi do Częstochowy i Drezna.  Spotkanie odbędzie się 22 maja  o godzinie 19:00, po mszy św. wieczornej na plebanii w salce konferencyjnej. Na wyjazd do Drezna pozostały dwa wolne miejsca. Szczegółowy plan pielgrzymki do Drezna znajduje się we wcześniejszym wpisie poniżej.

Brat Tomasz

Galeria

Wspomnienia – Imieniny Brata Tomasza 2015

This gallery contains 29 photos.